1 marca 2014

Rozdział 12


                                                                                                                      Just a Kiss 
              
                W przeciwieństwie do niej, Jurij nie zaprzątał sobie głowy analizowaniem wczorajszego pocałunku. A przynajmniej nie zrobił tego aż tak dogłębnie jak Lucy, która rozłożyła tamte kilkanaście sekund na czynniki pierwsze. Owszem, zanim w alkoholowym zamroczeniu padł na łóżko, przez jego głowę niczym błyskawica przetoczyło się pytanie odnośnie tego, jak to wszystko wpłynie na ich wzajemne relacje. Niestety zanim własna świadomość podsunęła mu odpowiedź, odpłynął w krainę snu. Zresztą w tamtej chwili nie był wstanie racjonalnie myśleć więc dobrze się stało, że natychmiast odpłynął w senny niebyt niż gdyby miał dojść do wniosków i decyzji, których mógł bardzo szybko pożałować.
              Rankiem też nie miał sposobności do głębszych rozważań, bo jedyna myśl zaprzątająca mu wtedy głowę dotyczyła tego, jak znalazł się we własnym łóżku, skoro ostatnie co pamiętał to wędrówka z równie pijanym Richardem. Jakoś nie potrafił go zostawić samego w barze tuż po tym, jak oznajmił iż Anja właśnie z nim zerwała. Nie specjalnie się tym zdziwił, bo znał swoją siostrę, a Richard niestety nie był pierwszym facetem, któremu wycięła taki numer. I jak się spodziewał, pewnie też nie był tym ostatnim. Został więc z załamanym Niemcem i razem z nim opijał swoje urodziny i jego nieudany związek, chociaż to chyba było za mocne słowo jak na ich dwutygodniową znajomość. Czyli dokładnie tyle, ile mniej więcej Anja potrzebowała na rozkochanie w sobie faceta, a następnie jego porzucenie. Jakie to szczęście, myślał za każdym razem, gdy kolejny rozkochany w Anji facet zostawał z niczym, że jest jej bratem i dzięki temu nie grozi mu podobne traktowanie ze strony brunetki. Wielokrotnie próbował przemówić jej do rozsądku, ale jedyną reakcją były ostre słowa dziewczyny „jesteś facetem, nie rozumiesz” I miała rację, nie rozumiał takiego zachowania, ale nie dlatego, że był przedstawicielem tej płci, która najczęściej wykorzystywała tą grę, ale dlatego iż w ogóle nie rozumiał jej zasad i celu jakiemu miała służyć. Dla niego nie miało znaczenia czy taki styl życia prezentuje mężczyzna czy kobieta, bez względu na płeć niemoralnym było bawienie się uczuciami drugiej osoby. Z tego też powodu obawiał się o swoją siostrę, bo igranie z uczuciami innych to też ryzyko, że kiedyś samemu stanie się po tej drugiej stronie. A tego chciał jej zaoszczędzić. Nie był jednak świadomy tego, że to ona pierwsza została zraniona w ten sposób.
Spojrzał po sobie i skrzywił się widząc ubranie, w którym spędził wczorajszy wieczór i noc, pomięta koszula i spodnie śmierdziały dymem papierosowym, a na krześle zwisała niedbale kurtka z wielką plamą. Nawet nie chciał domyślać się czym był ten kleks na tle zielonego materiału. Jak przez mgłę przypomniał sobie zegar w holu, wybijający północ i swoje chwiejne kroki, tuż obok marudzącego Roberta. Przynajmniej tak mu się wydawało, że silne ramiona, które pomagały mu ustać w pozycji pionowej należały do przyjaciela. Kątem oka, tuż przy łóżku, dojrzał butelkę z bezbarwną cieczą, rzucił się w tamtym kierunku niczym rozbitek na pustyni ignorując pulsujący ból głowy i mając nadzieje, że nie jest to żadna fatamorgana. Na całe szczęście nie była, a doczepiona do butelki kartka potwierdzała jego wcześniejsze przypuszczenia.
W ramach wdzięczności, postaraj się mnie nie obudzić rano.
           Biorąc sobie do serca prośbę swojego współlokatora i człowieka, dzięki któremu spędził tę noc we własnym łóżku, najciszej jak potrafił, udał się do łazienki. Długi prysznic pozbawił go nikotynowego odoru i sprawił, że w większym stopniu przypominał człowieka, a nie jakiegoś wymiętego alkoholem menela, którym czuł się jeszcze kwadrans temu. Szkoda tylko, że wraz z wodą nie pozbył się uporczywego bólu głowy, który jak się spodziewał będzie towarzyszył mu przez resztę dnia. Kiedy więc kilka godzin później, w jego głowie wciąż dudniło tuzin bębnów, a ojciec zaczął te swoje opowieści, najzwyczajniej w świecie przysnął i pozwolił, by Anja przejęła rolę uważnego słuchacza.
            Nadawała się do tego idealnie. Słuchała opowieści ojca, jednocześnie pozorując zabawę i przeklinając w myślach siedzącego obok brata, który wykazywał totalną ignorancję. W pewien sposób miała to być zemsta z jego strony. Oczywiście domyśliła się czym jest spowodowana dzisiejsza niedyspozycja Jurija, ale miała nadzieje, że ten wykaże więcej zainteresowania. Tymczasem siedział obok z głową opartą o drewnianą ścianę, a okulary słoneczne skrywały przekrwione spojrzenie. Nawet jeśli ojciec wychwycił typowe objawy kaca u swego syna, powstrzymał się od jakichkolwiek kąśliwych uwag i komentarzy. Tylko karcące spojrzenie jakie posłał mu na dzień dobry mogło świadczyć o dezaprobacie z jego strony. W chwili obecnej jedynym udziałem Jurija w całej rozmowie był cichy pomruk, który wydawał z siebie co jakiś czas, ale to na brunetkę spadł obowiązek podtrzymywania konwersacji. Cierpliwie odpowiadała zatem na pytania, śmiała się w odpowiednich momentach, by potwierdzić poczucie humoru „staruszka”, a kiedy ten zawieszał głos, teatralnie unosiła brwi oczekując dalszego podjęcia tematu. Zawsze działało i pewnie właśnie dlatego Tepes czuł się zachęcony do streszczania coraz to nowszych anegdot ze świata skoków i nie tylko.
Prawda był jednak taka, że zupełnie nie interesowały ją kulisy zawodów.
Z ulgą przyjęła zatem chwilę, gdy ojciec odebrał telefon i wyszedł na zewnątrz. Osunęła się na sofie i kątem oka zerknęła na brata, ale ten nawet nie drgnął. Kiedy nie zareagował nawet w momencie, gdy kilkakrotnie pomachała dłonią tuż przed jego nosem, już była pewna swoich domysłów. Jurij najzwyczajniej w świecie drzemał.
Ze złością szturchnęła go w ramię.
- Co jest?- zerwał się jak oparzony strącając sztućce na podłogę, czym wywołał ogólne zainteresowanie pozostałych klientów lokalu. Kiedy jednak okazało się, że ów hałas wywołany jest jedynie przez czyjąś nieuwagę, momentalnie wrócili do swoich poprzednich zajęć. Z miejsca, które zajmowali doskonale widział wnętrze całego lokalu. O tej porze dnia był dość spory ruch, a irytujący dzwonek przy drzwiach wciąż obwieszczał przybycie kolejnych.
Poczuł tępy ból głowy, który przypomniał mu jak bardzo nienawidził mieć kaca.
- Mógłbyś chociaż udawać, że cię to interesuje - fuknęła obrażona i dyskretnie zerknęła za siebie. Ojciec na szczęście wciąż prowadził z kimś ożywioną rozmowę.
- Ty jesteś znacznie lepsza w udawaniu – mruknął poprawiając się na niewygodnej sofie. Anja zawsze była córeczką tatusia, podczas gdy on sam był po prostu jego pierworodnym synem, co nie było żadnym powodem do szczególnych względów z jego strony. Szkoda tylko, że ojciec nie dostrzegał tego jak bardzo zmieniła się jego córka.
- Nieźle wczoraj zabalowałeś…
            Zerknął na nią, próbując sobie przypomnieć czy zrobił coś, czego teraz mógłby się wstydzić, a co mogłoby stanowić kartę przetargową w relacjach z siostrą. Szybko uzmysłowił sobie jednak, że jej słowa są tylko wynikiem obserwacji z aktualnego stanu jaki prezentował. Zdał jej skróconą wersję wczorajszego wieczoru, a przynajmniej z tej części, którą pamiętał. Pomijając oczywiście pocałunek z Lucy, o którym pomyślał chyba po raz pierwszy i zaznaczając w myślach iż będzie to najważniejsza kwestia do wyjaśnienia po powrocie do hotelu. Celowo szczególny nacisk nałożył na postać załamanego Freitaga
- A co, ślub z nim brałam!
Podniosła głos, gdy wspomniał o Niemcu, najwyraźniej znajomość z nim należała już do kategorii spraw zamkniętych. Osiągnęła cel i czas teraz poszukać kolejnego obiektu, który wpadnie w sidła jej gierek. Nie musiała chyba szukać zbyt daleko, bo kiedy kelner mijał ich stolik, Anja momentalnie przystąpiła do pierwszego etapu flirtu. Jurij szedł o zakład, że kiedy będą wychodzić z lokalu, siostra znajdzie sposobność by zawrócić i zdobyć numer telefonu od chłopaka.
- Jak tak dalej pójdzie, to rzeczywiście dostaniesz medal… za zaliczenie większości sportowców – mruknął, kiedy jej nowy obiekt zainteresowania wrócił za bufet. Zapowietrzyła się chcąc natychmiast odwdzięczyć się ciętą ripostą, ale w tamtej chwili nie znalazła słów, którymi mogłaby zranić brata równie mocno jak on ją. Jurij z kolei miał nadzieje, że być może ostre słowa otworzą jej oczy na to co robi i jak krzywdzi facetów. Z drugiej strony próbował już tego wielokrotnie i za każdym razem przegrywał.
Ich nieuchronną kłótnię przerwał ojciec, który oznajmił iż musi wracać do obowiązków, a widząc że żadne z jego dzieci nie protestuje, zebrali się do wyjścia.
           Tak więc aż do momentu, w którym stanął przed budynkiem nie zaprzątał sobie głowy pocałunkiem z Lucy. Teraz jednak odczuwał coraz większe podenerwowanie, a jednoczesne pragnienie kolejnego całusa potęgowało w nim zniecierpliwienie. Dla niego sprawa była prosta, bo to co stało się wczoraj jednoznacznie wskazywało na to iż coś ich ku sobie wyraźnie przyciąga. Nie musiał analizować wszystkich aspektów, tego czy był tylko lekko podchmielony czy już kompletnie zalany, kiedy ją całował. Miał pewność co do prawdziwości swoich uczuć, bo Lucy najzwyczajniej w świecie mu się podobała, a sądząc po jej reakcji- on także nie był jej obojętny. Z tą nagłą myślą, która rozbudziła w nim nadzieje, pokonał te kilkanaście metrów jakie dzieliły go od dziewczyny, a kiedy wreszcie stanął przed drzwiami jej pokoju, zatrzymał się. Dając sobie kilka minut na zebranie myśli i uspokojenie oddechu policzył do dziesięciu i dopiero wtedy zapukał.
             Nie od razu otworzyła, chociaż drgnęła na sam dźwięk miarowego pukania, które wyrwało ją z zamyślenia. Zaczerpnęła głęboko powietrza przygotowując się na to co miało nastąpić i nacisnęła klamkę. Nie była zaskoczona jego widokiem, zaryzykowałby nawet stwierdzenie, że czekała na niego i tylko nutka irytacji malująca się na twarzy świadczyła iż być może zwlekał zbyt długo z tym spotkaniem.
- Mogę wejść?
             Nieśmiało uchyliła drzwi, co odebrał jako zaproszenie i wszedł do środka. Nie przypominał sobie, aby był tutaj wcześniej. Pokój podobnie jak ten, który dzielił wraz z Robertem był mały, ale chociaż tylko tymczasowy to widać było w nim kobiecą rękę. Podczas gdy w ich pokoju przez większość czasu panował totalny bałagan i często mieli trudności z odnajdywaniem najpotrzebniejszych rzeczy, u Lucy były wręcz sterylne warunki, a w powietrzu unosił się wciąż intensywny zapach kwiatów stojących na honorowym miejscu.
- Jak się udał dzień z ojcem?
           Odchrząknęła wyraźnie zdenerwowana. Odwracając wzrok w kierunku okna, za którym w całej okazałości górował znicz olimpijski próbowała zebrać myśli i utrzymać drżące dłonie. Odwlekała temat pocałunku, ale jednocześnie chciała mieć to już za sobą.
- Nie polecam, jeśli akurat jesteś na kacu.
               W normalnej sytuacji pewnie przyjęłaby te słowa z typowym dla siebie uśmiechem, być może rzucając jakąś dobrą radą. Z pewnością zagłuszyłaby krępującą ciszę, która nagle powstała, zupełnie jakby zniknęła nić porozumienia jaka wytwarzała się między nimi od samego początku ich znajomości. Ta przedłużająca się cisza uzmysłowiła mu iż najwyraźniej Lucy doszła do zupełnie innych wniosków niż on sam, a tym samym czeka go znacznie trudniejsza walka niż przypuszczał. Wciąż jednak z nadzieją iż uda mu się ją wygrać, zbliżył się do dziewczyny. Wpatrzona w płomień za szybą i pogrążona we własnych rozterkach nie słyszała za sobą jego cichych kroków, ale kiedy gwałtownie się odwróciła by wydusić wreszcie słowa, które wyryły się w jej głowie, był tuż obok niej.
Utonęła w jego spojrzeniu.
- Jurij… ja
           Zaczerpnęła powietrza by powiedzieć to co sama sobie tłumaczyła od samego rana, ale nie dane było jej dokończyć zaczętej myśli. Ton głosu dobitnie pokazywał jaki byłby dalszy ciąg tego przemówienia, gdyby jej nie przerwał. Momentalnie została zduszona przez najmocniejszy kontrargument wytoczony przez chłopaka, który zamknął jej usta pocałunkiem. Dłonie Jurija przyciągnęły ją do siebie, mimo iż gwałtownie i niespodziewanie to jednocześnie niezwykle czule. Zanim się obejrzała ciepły, miętowy oddech owiał jej twarz, a po chwili spłynął na usta. Przymknęła powieki zaskoczona czując zimną taflę szyby za plecami, a serce przyspieszyło swój i tak już szybki rytm. Skamieniała pod wpływem tych doznań, pozwalając by przejął nad nią całkowitą kontrolę. Kiedy musnął delikatnie jej wargi, a dłonią dotknął rozgrzanego policzka westchnęła z rozkoszą. Nie miał pojęcia jak bardzo tego pragnął, dopóki nie poczuł, że ciało Lucy powoli się poddaje. Z każdą kolejną sekundą topniała w jego ramionach, co oczywiście przyjmował z radością i triumfem. Wreszcie poddała się zupełnie i odwzajemniła pocałunek zarzucając mu dłonie na kark i wbijając się w jego usta coraz zachłanniej. Puściły wszelkie hamulce, które jeszcze tak niedawno zmuszały ją do trzymania się wcześniej ustalonego planu. Już nie miał nad nią władzy, bo oto przejęła inicjatywę rozpalając ich wzajemne zmysły do granic możliwości.
Odsunął się od niej równie gwałtownie, ale nie wypuścił z objęć.
- A teraz, spróbuj mnie przekonać, że to niczego między nami nie zmieniło.
            Szepnął ochryple próbując złapać oddech, tuż przy jej porzuconych przed sekundą ustach, które domagały się więcej. Rzucił jej wyzywające spojrzenie i wiedziała już, że przegrała. Mogła ignorować szepty serca i dobre rady własnego rozumu, które wciąż toczyły ze sobą odwieczną walkę, ale w tej chwili nie bardzo obchodził ją wynik tej gry. Jedynym i najważniejszym w tej sekundzie było przekonanie iż Jurij odkrył w niej to co tak skrzętnie próbowała ukrywać. Nawet przed samą sobą. Nie mogła lekceważyć własnych potrzeb i sygnałów, jakie wysyłało jej stęsknione bliskości i miłości ciało. To ono ją zdradziło, sposobem w jaki zareagowała na pieszczoty Słoweńca pokazało, jak bardzo jej dusza potrzebuje miłości. Przecież nawet ona na nią zasługuje, prawda?
             Nie mogąc dłużej walczyć z własnymi pragnieniami, pocałowała go raz jeszcze, pozwalając by stopił wszelkie opory, które wciąż się w niej tliły.
~……~  

Mówiłam, że Jurij ma mocny argument :-)
Trochę zeszło mi z tym rozdziałem, ale stwierdzam iż było warto bo końcowy efekt bardzo mi się podoba. Mam nadzieje, że będziecie podobnego zdania.
Przepraszam za zaległości u Was, postaram się je szybko nadrobić :-)

36 komentarzy:

  1. Słodki Jezusie. Toż ten rozdział to jakieś mistrzostwo. Jurij zasnął podczas obiadku z tatusiem. Padłam. Jeju nie mogę sobie tego wyobrazić. xD
    Robert jest taki kochany, wodę mu nawet zostawił. A Rysiu to biedaczek. Anja już zaczyna kolejne podboje. Niech on sobie tam jakąś inną znajdzie.
    Brakuje mi w tym rozdziale Peterka i Jaki. No ja tam się boję jak nasza kochana maskotka zareaguje na to co jest pomiędzy Jurijem a Lucy. Jeju, te ich pocałunki. Ah tyle miłości. Zaślinię laptopa zaraz.
    Pisz szybciutko kolejny. Proszę Cię kobieto. Pisz ten rozdział.
    Buziaki :**

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jego wina, że tatuś przynudzał :D
      Jak na razie Jaka żyje w błogiej nieświadomości i niech lepiej tak zostanie przez czas jakiś. Ale spokojnie w odpowiednim czasie (czytaj w następnym rozdziale, chyba) będzie musiał temu stawić czoło.
      Podobno ślina człowieka dobrze wpływa na sprzęt komputerowy. Trzeba by jakieś badania przeprowadzić :D
      Bardzo się cieszę, że ten rozdział trafił w twój gust.
      Pozdrawiam

      Usuń
  2. Zdecydowanie rozdział skończył się za szybko! Nie mogę nawet znaleźć odpowiednich słów, by opisać to co przed chwilą przeczytałam to jest... FENOMENALNE :D
    Pozdrawiam i pisz szybko kolejny rozdział! ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak dla mnie skończył się w idealnym momencie, bo gdybym popłynęła dalej to nie wiem jak by się to wszystko skończyło. A Lucy to przecież porządna dziewczyna jest, nawet przed pocałunkiem się wzbrania. Przynajmniej tak było do tej pory :D
      Również pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  3. Aaaaaaawww. Może nie uwierzysz, ale wiedziałam, że ten jego argument to będzie pocałunek! Hyhyhy, awww. Tak się cieszę. I dobrze że go Jurij wysunął, bo jeszcze by Lucy wymyśliła coś absurdalnego i tyle byłoby z tego wszystkiego. A raczej nic by nie było. A tak: jest romansikkk, hihi. CIeszę się jak dziecko.
    Miran jest nudny? KTO BY SIĘ TEGO SPODZIEWAŁ? Dobrze tak Anji, w sensie że musiała praktycznie sama udawać że to wszystko jest takie interesujące. Ma za swoje, nie powinna była zrywać z Richardem po 2 TYGODNIACH! Zgaduję, że tym kto sam się nią zabawił, tak jak ona bawi się chłopakami, był Peter? To by się nawet nieźle kleiło.
    Weny życzę! ;) xx

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie gratuluje wiedzy i przeczucia :-)
      Ja też się cieszę, że wreszcie Lucy uległa Jurijowi. Ma chłopak sposób na nią i jak widać umiejętnie to dzisiaj wykorzystał. Romansik jak się patrzy, masz rację.
      Niestety Miran opowiadał o rzeczach, które nie bardzo interesowały jego dzieci. Gdyby na przykład recytował numery telefonów wszystkich przystojniaków to z pewnością Anja słuchałaby go z wypiekami na policzkach.
      Z tym Peterem to też by się zgadzało ;-)
      Pozdrawiam

      Usuń
    2. hahahahahhahahah leżę, oczyma wyobraźni widzę Mirana który wyczytuje nry telefonów najprzystojniejszych mężczyzn świata a Anja wszystko spamiętuje. hahahha, dobry widok. jeszcze w wersji hard Tepesówna ma ślinotok XD
      dobra odbija mi, za dużo nauk humanistycznych dziś kułam. muszę odreagować.

      Usuń
    3. Trzeba wykorzystywać znajomości tatusia, co nie :-)
      Przynajmniej by się przydał do czegoś więcej niż tylko sterowania sygnalizacją na skoczni. Zdecydowanie dla Anji byłoby to bardziej pożyteczne.

      Usuń
  4. Ja też mam zaległości jak cholera i nadrabiam, ale jak zobaczyłam nowość u Ciebie, to musiałam przylecieć.
    Jestem zachwycona.
    Całkowicie i totalnie.
    Argument Jurija był zdecydowanie nie do odparcia. Ja po prostu się rozpłynęłam, jak to czytałam. W ogóle dla mnie to on jest bezsprzecznym bohaterem tego rozdziału. Najpierw usiłuje doprowadzić siostrę do porządku - nawet mimo kaca, który mu raczej tego nie ułatwiał - a potem bierze sprawy w swoje ręce jeszcze w drugiej kwestii.
    No ale Anja... Chciałam napisać, że przegięła - i właściwie tak było - ale ja ją jakoś lubię. I nie daje mi spokoju historia jej i Prevca. Bo to zapewne on ją pierwszy skrzywdził, no nie? Więc nie umiem jej tak po prostu tępić za to, jak się zachowuje.
    Nie no, Jurij, ja cię kocham po prostu.
    buziaki, geniuszu :**

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie Jurij kradnie cały rozdział.
      Na początku ciężko się z nim współpracowało przy tym rozdziale (wybaczam, bo kac zbytnio nie motywuje) ale później było już coraz lepiej. I naprawdę ten i poprzedni rozdział są moimi ulubionymi jak do tej pory. Ciesze się, że czytelnicy podzielają tę opinię :-)
      W imieniu Anji dziękuje za sympatię. Ciężko jest lubić antybohatera, a jej właśnie taka rola przypadła. Masz rację co do Petera, niestety

      Usuń
  5. Oh ah eh. Jurij na kacu? Jakos nie moge sobie tego wyobrazic dlatego dziekuje za opisanie tego wszystkiego ;* ledwo sie obudzilam i paczam ze nowy odcinek. Moj dzien stal sie lepszy dzieki koncowce. Wyobrazam sobie ze na miejscu Lucy jestem ja hahahah.
    Czekam z niecierpliwoscia na kolejny rozdzial ;*
    Inszaaa
    P.s chyba nie musze mowic jak kocham ten rozdzial i to opowiadanie, prawda? ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie od dziś wiadomo, że końcówki są najlepsze :D
      Dziękuje za tak miłe słowa, które baaaardzo mnie motywują i naprawdę sprawiają, że człowiek się cieszy, że nie rzucił tego w cholerę, chociaż było tak blisko. Jeszcze raz wielkie dzięki :-)
      Buziaki

      Usuń
    2. ależ nie ma za co dziękować! Motywacja musi być bo widać potem jakie są efekty
      TepesTepesTepesTepesTepesTepes *.*
      Już się uspokajam, ahh xD

      Usuń
    3. Sole trzeźwiące dla pani? :D
      Spokojne, bo jeszcze mi tutaj odbijesz Jurija i Lucy będzie nieszczęśliwa.
      Motywacja zawsze jest mile widziana :-)

      Usuń
  6. Jurij ty mój bohaterze! <3
    Tak zdecydowanie jest w tym rozdziale bohaterem jak nic! Szkoda mi tylko, że musiał to przeżyć i cierpieć na kacu :D
    Ignorowanie ojca i jego monologu.... no mistrzostwo, sama bym chyba zasnęła, nawet jeślibym była córeczką tatusia ;)
    Akcja z Lucy, cieszę się, że nie wyparł się tego tylko wykorzystał swoją szansę i wydobył z Lucy skrzętnie skrywane emocje, jakie przed nim chowała.
    Co do Anji, nie będę po niej jeździć bo doskonale ją rozumiem. Kto nie przeżył upokorzenia, odrzucenia i silnego zawodu miłosnego by z nawiązką się odpłacać takim zachowaniem jak zachowuje się Anja nie zrozumie jej i będzie ją krytykował, a ja nie. Bo wiem co panna czuje, nie pochwalam tego typu rozwiązania bo prędzej czy później wróci to do siebie ze zdwojoną siłą, nie wspominając o cholernych wyrzutach sumienia... no i właśnie trybik w głowie przypomniał mi, że w tym wszystkim gdzieś ulotnił się, a przecież był Prevc. I jakoś tak nie daje mi to spokoju, że on i Anja, ona i Peter...
    W takim razie czekam z niecierpliwością na kontynuację rozdziału bo napisane i opisane przepięknie!
    Pozdrawiam ciepło i weny!

    Ps. U Marinki nowy rozdział ku twojej uciesze mam nadzieję ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak to mówią miłość wymaga cierpień, wiec najpierw musiał troszkę pocierpieć (było tyle nie pić) żeby mógł później cieszyć się wygraną bitwą z Lucy. Zobaczymy na ile starczy tych odkrytych pragnień.
      Fajnie, ze nie potępiasz Anji. Każdy na swój sposób próbuje sobie radzić ze złamanym sercem i uczuciem zdrady. Ona wybrała taki, niezbyt dobry i nie wiem czy odczuwa jakąś satysfakcję z tego jak traktuje facetów (może krótkotrwałą). Wątek Anji i Prevca miał być poboczny, ale może będzie bardziej rozbudowany. Odwróci waszą uwagę od Jurija i Lucy :D

      Usuń
    2. Nie potępiam ponieważ doskonale wiem, co dzieje się w psychice człowieka. Jest na początku satysfakcja, ale później gdy człowiek ochłonie pojawiają się wyrzuty sumienia ;)
      No cóż ja znam inny piękny cytat "miłość, czy nie może być prosta, wolna od łez i rozstań, piękna jak róży kwiat? Miłość, odpowiedź kochanie, czy to było konieczne, nasze wieczne rozstanie? Kocham, to dziś już nic nie znaczy, rozstanie wybaczyć tak trudno mi dziś, Kocham tych słów nie zapomnę, bo nie brak mi wspomnień..." :D
      Ja tam nie mam nic przeciwko pobocznemu wątkowi, kto wie może Ci się spodoba i rozbudujesz bardziej ;)

      Usuń
    3. Psychika człowieka to strasznie skomplikowane ustrojstwo i niełatwo je zrozumieć. Nie mówię już nawet o psychice drugiego człowieka, często sami ze sobą nie możemy sobie poradzić. I wtedy robimy rzeczy, których nie powinniśmy. Po prostu się gubimy.
      I Anja też najwyraźniej się w tym wszystkim pogubiła.
      Skąd ten cytat? Bardzo dobrze oddaje istotę miłości :-)
      Poboczny wątek? Najpierw muszę się uporać z tym głównym :D

      Usuń
    4. Cytat to zespół Łzy - Kocham to dziś nic nie znaczy ;)
      Kiedyś chciałam iść na psychologię ale sobie darowałam, jednakże spora część znajomych mi mówi, że byłabym w tym dobra.
      Megi

      Usuń
    5. Myślę, że znajomi mieli rację. Ale z drugiej strony do tego, aby pomóc ludziom czy po prostu ich wysłuchać nie trzeba papierka :-)
      Łzy mają dużo fajnych piosenek, ale tej akurat nie znałam.

      Usuń
  7. Hahaha, skacowany Jurij to musiał być boski widok! :D Ten rodzinny obiad był powalający...Jak mógł zasnąć? Hahaha :D dobrze, że tatuś tego nie zauważył. Anja podtrzymywała rozmowę, więc jakoś to wyszło ;) Hm...Nie podoba mi się zachowanie dziewczyny. Ale rozumiem, że ma w swoim zachowaniu jakiś konkretny powód. Nie wiem...Chce pokazać, że nie tylko mężczyźni mogą bawić się kobietami? Co ten Peter jej zrobił, że teraz zachowuje się tak, a nie inaczej?
    Akcja w pokoju Lucy...;) Te pocałunki...Rozmarzyłam się! ;) Nie ma, co ukrywać, że są obojętni względem siebie. Jeśli by tak było nie całowaliby się w ten sposób...;)
    Pozdrawiam ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nikt nie powiedział, że tatuś nie zauważył :D
      Anja po prostu próbuje poradzić sobie z uczuciem odrzucenia i zdrady, jakiej doznała ze strony jednego z poprzednich facetów. Nie do końca jej się to udaje i sama tak naprawdę nie wiem ile to jeszcze potrwa.
      Jurij i Lucy to już zupełnie inna historia.

      Usuń
  8. No to tak. Nie mam słów, żeby opisać jak bardzo, bardzo jestem tym rozdziałem zachwycona.
    Jurij to taki przekochany chłopak... nawet na kacu. Jak zasypia na obiedzie z siostrą i tatą. Jak całuje Lucy. Jak ma zdecydowany, mocny argument.
    Anja to taka bardzo specyficzna osóbka, jeszcze bardziej niż jej brat. Dużo pewnie jeszcze czasu minie, zanim przestanie się tak zachowywać. Jak by nie patrzeć, Jurij jest starszy i powinien dawać jej przykład ;)
    Pozdrawiam serdecznie i dużo weny życzę ;)
    PS u mnie też nowy, więc w wolnej chwili, zapraszam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajny jest ten Jurij, prawda :-)
      Taki niepozorny, a jednak potrafi walczyć o swoje. Tę walkę wygrał, ale nie mogę obiecać, że nie będzie następnych. I sama nie wiem jeszcze jak się zakończą.
      I nie wiem też jak długo jeszcze Anja będzie się tak zachowywać. Może wreszcie zrozumie, że tak nie zagłuszy tego co tak bardzo ją boli. Chyba tylko źródło jej problemów może w tym pomóc.
      Pozdrawiam

      Usuń
  9. Dlugo kazalas na siebie czekac, ale oplacalo sie!
    Jestem wzruszona. Kolejne linijki tego rozdzialu pochlanialam z zapartym tchem, nie mogac doczekac sie co bedzie dalej. Jurij wykorzystal najlepszy z mozliwych argumentow. Sytuacje z baru mozna by tlumaczyc na wszelakie sposoby, nadmiar alkoholu, chwilowa samotnosc, smutek, urodziny itd. Ale pocalunek z dnia nastepnego utwierdzil Lucy w przekonaniu co do prawdziwosci tego uczucia, tej wiezi jaka miedzy nimi powstala. Bardzo ciesze sie z takiego obrotu sprawy.
    Co do Anji... Wydaje mi sie, ze jedynie Prevc moze przywrocic ja do porzadku. Wczesniej ja zranil, upokorzyl... Ale tylko on moze wyleczyc owe rany, sprawic by sie zagoily... Ale dziewczyna ie dopusci go tak latwo do niego. Mimo uczuc, jakimi nadal darzy chlopaka, zbudowala niewidzialny mur miedzy nimi.
    Czekam na dalszy rozwoj wydarzen :)
    Pozdrawiam serdecznie, kiciak

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dwa tygodnie szybko mi minęły i jakoś współpraca ze skacowanym Jurijem, lekko szaloną Anją i resztą się nie układała. Na całe szczęście w końcu się udało i muszę przyznać szczerze, że jestem zadowolona. Matko, naprawdę to napisałam. Pamiętasz, żebym kiedyś była w pełni zadowolona z rozdziału? Chyba robię postępy :-)
      Masz rację ich pierwszy pocałunek możnabyło potraktować jako incydent pijanego faceta, który po prostu wykorzystał sytuację. Ale drugi pocałunek to już zupełnie co innego.
      Właśnie muszę pomyśleć nad wątkiem Petera i Anji, może coś jeszcze da się ugrać w tej kwestii.
      Również pozdrawiam serdecznie i teraz to ja czekam na rozdział u Ciebie :-)

      Usuń
  10. Świetny rozdział, oczywiście opłacało się czekać :)
    A Anja.. specyficzny typ człowieka...
    Dużo weny :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje :-)
      Wena się zawsze przyda.

      Usuń
  11. Ufffff! Już się bałam że ten jego mocny argument będzie całkowicie inny ... hmm przeciwny! A tu taka miła niespodzianka :) No cóż ... skoro nie można dobrać odpowiednich słów to zawsze pozostaje język ciała, który tutaj nadał się idealnie. Dogadali się? Dogadali :)
    Denerwuje mnie Anja. Łamie serca wszystkim facetom, których spotyka na swojej drodze. Zastanawiam się czy aby nie jej ktoś nie złamał serca, że teraz się 'mści'. Swoim zachowaniem prędzej czy później dopracuje się odpowiedniego określenia. Miejmy nadzieję że do tej pory zrozumie że jednak robi źle.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło mi, że mogłam cię czymś zaskoczyć.
      Język ciała jest chyba nawet bardziej zrozumiały niż wszystkie inne. Jest uniwersalny i chyba nie ma człowieka, który by nie zrozumiał znaczenia takich gestów :-)
      Idealnie rozszyfrowałaś Tepeszównę.

      Usuń
  12. No no! Bardzo, ale to naprawdę bardzo bardzo podoba mi się taki efekt i wcale się nie obrażę, jeśli takie atrakcje będziesz nam serwować znacznie częściej!:)
    Gdzieś w głębi wciąż myślałam,że Lucy w ostatnim momencie spanikuje. Trochę racji chyba miałam, bo pewnie gdyby nie stanowcza reakcja Jurija, ona wywinęłaby i sobie i jemu numer, który na pewno nie byłby na miejscu. Całe szczęście, że chłopak postanowił być konsekwentny (albo i nie postanowił, po prostu tak wyszło), bo to naprawdę się mogło skończyć na dalszym oszukiwaniu i siebie i tej drugiej osoby.
    Echh, naprawdę podejrzewałam, że nas tym uraczysz:D Dobrze, że zwyciężyła troska o czytelnika!:D
    Pozdrawiam.
    [piec-sekund]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwierz mi była bardzo bliska wycofania się. W panice to ona była i jest cały czas, bo ten pocałunek wbrew pozorom rozbudził w niej też strach. Ale o tym później będzie.
      Postaram się uatrakcyjniać rozdziały :D
      Pozdrawiam również bardzo serdecznie.

      Usuń
  13. Mężczyźni już tacy są. Chyba wolą zostawić wszystko losowi, niż analizować, myśleć, zaprzątać sobie głowę. Inaczej niż kobiety, ale to właśnie dlatego się różnimy ;)
    Tepes nie miał czasu niczego analizować, bo jego kac okazał się być większym wrogiem niż myślał wczorajszego wieczoru. Cóż, może rodzinne spotkanie nie miało dla niego jakiegoś wyniosłego charakteru, ale przynajmniej zdołał pokonać swoje samopoczucie a raczej jego brak. Ale chyba ojciec nie bardzo przejął się jego zachowaniem, najważniejsze że była Anja i to ona robiła tu za dwóch.
    Tak już chyba jest, że ojcowie zawsze interesują się bardziej córkami. Może nie w każdym przypadku i nie zawsze, ale coś w tym jest. Nawet patrząc na mojego tatę i siebie, widzę w tym podobieństwo. Więc Jurij, głowa do góry, tak już jest ;D
    Mówiłaś, że ten argument będzie mocny! Nie spodziewałam się co prawda, o co chodzi, ale przyznam że pomysł świetny. To fakt, pocałunek może wyrazić więcej niż tysiąc słów i tak było w tym przypadku. Jurij rozegrał to taktycznie i chyba udało mu się dzięki temu, że ją choć w pewnym stopniu rozgryzł. Wiedział, że będzie próbowała się bronić i nie pozwolił jej tego zrobić. Wziął sprawy w swoje ręce i tylko dzięki temu wygrał. Każdy potrzebuje miłości i bliskości, a w tej chwili Lucy właśnie to miała. I niech ma jak najdłużej.
    Kiss Kiss Kiss…niech się całują do następnego rozdziału, zanim Lucy zmieni zdanie ;D
    A Anja…z jednej strony jest mi jej żal, bo została skrzywdzona. I myślę, że gdyby nie to, nie zachowywałaby się w ten sposób do wszystkich mężczyzn. Nie wydaje mi się, żeby była złą osobą. Po prostu znów musi kogoś pokochać i odzyskać zaufanie do mężczyzn.
    Pozdrawiam, całuje, ściskam i czekam na następny ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I tym się właśnie różnimy od facetów. Oni wszystko biorą na żywioł i mówią "jakoś to będzie" A my, co? My się zamartwiamy, analizujemy i wszystko musimy tysiące razy przemyśleć zanim coś postanowimy. Czasem nam to wychodzi na dobre, a czasem wręcz przeciwnie :-(
      Lucy jest tutaj idealnym przykładem. Tyle tylko, że ona musi wszystko bardzo dokładnie przemyśleć, nie może pozwolić sobie na błędne decyzje, bo wtedy bedzie jeszcze bardziej cierpieć. Z drugiej strony po jej decyzji może ucierpieć też Jurij. Skomplikowane, niestety.
      Anja musi się uporać z przeszłością i własnym poczuciem zdrady. Czy jej się to uda, czas pokaże.
      Córeczka tatusia - i wszystko jasne.Coś w tym jest :D

      Usuń
  14. W sumie chyba każda kobieta musi analizować wszystko, żeby nie cierpieć. Różnie to wychodzi, masz rację, ale chyba nadal wolimy jednak tę analizę mimo wszystko niż pójście na żywioł. Skomplikowane racja, ale czasami obie strony nie mogą być po prostu szczęśliwe, prawda?
    Mam nadzieję, że Anja sobie z tym poradzi. Nie wiem dlaczego, ale jakoś ją lubię i chciałabym aby ułożyła sobie życie, mimo wcześniejszych niepowodzeń, które zresztą sama na siebie również ściągnęła.
    ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety czasem takie analizowanie nie pomaga, a wręcz przeszkadza. Zdecydowanie łatwiej coś przemyśleć i stwierdzić, że coś jest nie dla mnie niż właśnie pójść na żywioł. Szkoda, bo wtedy sami sobie odbieramy szanse na cudowne chwile i szczęście :-(
      Czasem jest też tak, że obie strony są szczęśliwe w związku, ale coś ich rozłącza.
      Fajnie, że Anja zyskuje sympatię, bo tak naprawdę to dziewczyna zraniona, ale bardzo sympatyczna.

      Usuń